Akwarystyka dla fanatyka
Jeżeli akwarystyka słodkowodna fascynuje Cię tak samo jak mnie, to prawdopodobnie mamy ze sobą dużo wspólnego…
Ciągle łapię się na tym, że przechodząc obok mojego akwarium, zatrzymuję się i potrafię spędzić duuuuużo czasu wlepiając nos w szybę :]
Kiedy jestem w jednym z moich kilku ulubionych sklepów zoologicznych czasem uwielbiam zapolować na rzadsze okazy rybek.
Aż wstyd się przyznać, ale lubię kiedy pokazuję moje akwa znajomym i widzę cień zazdrości w ich spojrzeniach :P
Walka z glonami
Odkąd pamiętam, zawsze chciałem żeby moje ryby były zdrowe, woda krystalicznie czysta, bez glonów i żeby utrzymanie baniaka sprawiało jak najmniej kłopotu.
Ciągle dążyłem do tego, żeby akwarium było “bez obsługowe”, ale jednak zawsze musiałem raz na tydzień podmieniać wodę, czyścić szyby, odmulać dno i wykonywać całą masę innych rutynowych czynności.
Pomimo tego, że robiłem wszystko co w mojej mocy, żeby zadbać o moje akwarium, zaczęły pojawiać się w nim glony, nad którymi z trudem mogłem zapanować.
Na dodatek szperając w internecie zauważyłem, że każdy akwarysta miał swoje sposoby na utrzymanie akwarium w porządku – sposoby które zdawały się działać w niektórych zbiornikach, a w niektórych nie.
W walce z glonami wypróbowałem nawet rozmaitą chemię, lampy UV, systemy RO i wiele innych. Każde z tych rozwiązań, było albo za mało wydajne, albo zbyt uciążliwe w eksploatacji.
Moje eksperymenty czasem kończyły się niezrozumiałymi skokami parametrów wody i nie przynosiły zadowalającego efektu.
Początek nawet najdłuższej podróży zaczyna się od pierwszego kroku
Z natury się nie poddaję. To popycha mnie często do zgłębiania tematu, aż odkryję prawdziwe przyczyny różnych zagadnień.
Tak samo było i tym razem – postanowiłem raz na zawsze rozwiązać problem mojego baniaka.
Zacząłem szukać informacji w internecie, oraz wśród znajomych z wydziału biologii na uniwerku.
Im bardziej się w tym zagłębiałem, tym bardziej potrzebowałem doświadczenia i wiedzy kogoś kto dobrze rozumie procesy i problemy związane z uzdatnianiem wody.
Jakimś dziwnym zrządzeniem losu (praktycznie przez przypadek – dzięki mojej koleżance Julii) poznałem gościa, który jest autorytetem w przemysłowym uzdatnianiu wody.
Już wcześniej słyszałem, że jest konstruktorem super wydajnych oczyszczalni ścieków przemysłowych i właścicielem światowego patentu na urządzenie Cascade, które uzdatnia jakąkolwiek wodę powierzchniową do 1 klasy jakości wody pitnej.
Wiedziałem, że choćby nie wiem co się działo, muszę skorzystać z jego wiedzy i doświadczenia. Wyobraź sobie jak się ucieszyłem, kiedy po bliższym poznaniu okazało się, że Andrzej jest również tak jak Ty i ja akwarystycznym zapaleńcem!
To był dobry znak, który dodał mi skrzydeł do dalszych działań.
3.2.1… START!
Po około 1,5 roku bliskiej współpracy z Andrzejem (testy, budowa prototypu, pot, łzy, następne testy itd….), zamontowałem kolejny już prototyp w akwarium 200l.
Woda (kranowit :P) odstała 24h i zalałem baniak. Pomiary po 1 dniu i… SZOK! NO3->2ppm; PO4->0,2ppm; NO2->0ppm; NH3-0ppm!!!.
Trochę zmniejszyłem przepływ na pompie i po dwóch kolejnych dniach NO3->5ppm; PO4->0,25ppm; NO2->0ppm; NH3-0ppm.
Święty Graal zdobyty :P
Na podstawie takich parametrów, wpuściłem pierwsze ryby – UWAGA – już po 3 dobach od startu akwarium!
Minął 1 miesiąc – wszystko OK, kolejne 2..3…5…10… pierwsza (!) podmiana wody – 20% i dalej super.
Glony praktycznie niezauważalne, parametry stabilne, palety śmigają jak złoto :]
W międzyczasie pochwaliłem się znajomym, którzy wyśmiali mnie, że taki wynik jest nie możliwy, więc 3 z nich dostało sprzęt “na próbę” – i nikt nie chciał go oddać z powrotem!!!
Ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu, rozpoczęła się reakcja łańcuchowa której nie mogłem powstrzymać! Kolejni znajomi i znajomi znajomych zaczęli pisać do mnie maile i wydzwaniać na telefon (tutaj chcę z góry przeprosić, tych którym nie odpisałem. Nawał korespondencji był tak ogromny, że w panice szybko zmieniłem adres e-mailowy).
Skąd pomysł na fooboo?
To był pierwszy raz, kiedy zdałem sobie sprawę ilu akwarystów boryka się z takimi samymi problemami, z jakimi zmagałem się ja sam – jeszcze nie cały rok wstecz. Ponieważ akwarystyka kojarzy mi się z przyjemnością stwierdziłem, że nigdy nie będę łączył tego hobby z biznesem.
Pomimo nacisku z różnych stron, bardzo bałem się, że jak zacznę myśleć o naszym odkryciu w kategoriach biznesowych – akwarystyka straci dla mnie swój dawny urok.
Pewnego dnia stało się – nie mogąc dłużej znieść moich wątpliwości, Andrzej postawił mnie przed faktem dokonanym i oznajmił, że nasz system trafił na 6 miesięcy “pod lupę” do Kierownika Działu Akwarium Miejskiego Ogrodu Zoologicznego w Warszawie – Pana Rafała Okońskiego.
Zainstalowano go w zbiorniku 2000l zarybionego stadem piranii Nattera.
Szczerze mówiąc początkowo perspektywa niepowodzenia spędzała mi sen z oczu. Maksymalny litraż w jakim działał ten system – to nie więcej niż 500l. Na dodatek piranie – przy swoim trybie żywienia i przemianie materii, mogły mocno obciążyć złoża filtrujące. Żeby skrócić tą historię, zacytuję tylko co napisał Pan Rafał po 6 miesiącach prób: “[...] Wyniki pracy urządzenia potwierdzają jego wysoką skuteczność w redukowaniu poziomu w/w związków [NH4, NO2, NO3, PO4]. Urządzenie umożliwia ograniczenie podmian wody, zapewnia utrzymywanie stężenia związków biogennych na bardzo niskim, lub zerowym poziomie. Wysoka jakość użytych materiałów – żywic jonowymiennych gwarantuje skuteczność nie spotykaną wśród urządzeń dostępnych w tej chwili na rynku. [...]”
Na dodatek okazało się, że dzięki naszemu systemowi, Piranie w ZOO stały się mniej płochliwe i żywsze, aż w końcu rozmnożyły się!!!
O krok od TEJ ważnej decyzji
Po tak rewelacyjnych wynikach, chciałem się podzielić tym z całym światem :P Powoli zaczęło dochodzić do mnie, że nie możemy zatrzymać tej technologii tylko dla siebie i kilku znajomych.
Kiedy emocje trochę opadły, zacząłem mocno główkować jak sprawić, żeby nasz system trafił do większej ilości osób, ale żeby nie kosztował 2 000 czy nawet 3 000 PLN.
Nasze podejście było następujące: jakie elementy z tego systemu można zastąpić takimi, które już powszechnie posiadają wszyscy akwaryści?
Okazało się, że po kilku modyfikacjach, nasze złoża można by zastosować w formie woreczków przepływowych instalowanych w zwykłych filtrach zewnętrznych.
Udało nam się stworzyć produkt, dzięki któremu ograniczysz częstotliwość podmiany wody do max. 1 raza w miesiącu (w wielu przypadkach jest to raz na 3/4 miesiące), Twoje ryby będą odporniejsze i żywsze, będziesz w stanie regenerować wkład w nieskończoność (złoża jonowymienne). Dzięki użyciu najwyższej jakości komponentów (odpowiednik Rolls Royce’a w świecie żywic), oraz dzięki unikalnemu procesowi przygotowania tych złóż według technologii nad którymi pracowaliśmy przez ponad 2 lata – otrzymujesz medium, które jest w stanie uzdatnić wodę z tak szerokiego spektrum zanieczyszczeń, jakiego pojedynczo nie oferuje żadne inne.
„Być albo nie być – oto jest pytanie…”
Szczerze mówiąc, przez jakiś czas byłem przerażony. Stojąc przed ciężką decyzją, czy podejmować się produkcji naszych wkładów. Nawet na małą skalę – wiązało się to z ogromnym nakładem pracy.
Oczywiście że BYĆ! ;P
Pewnego pamiętnego dnia decyzja zapadła: POSTANOWILIŚMY PODJĄĆ SIĘ PRODUKCJI!
Skompletowaliśmy zespół, którego trzonem jest Andrzej, Julia i ja. Rozpoczęliśmy żmudną pracę nad udoskonaleniem produktów, których nie powstydziłyby się nawet największe firmy na rynku.
Owoce 2 lat naszej pracy pozostawiam do oceny właśnie Tobie!
Zapraszam do wypróbowania fooboo i osobiście gwarantuję Ci, że podczas używania naszych produktów jeszcze nie raz mile Cię zaskoczymy.
Tomasz Michalak